| nikalublog - archiwum: powrót |
| Strona główna |
powrótPowracam tutaj z postanowieniem zmiany swojego życia. Mam wrażenie, że potrzebuję świadków. Nawet wirtualni wystarczą. Bo ja sama nie wystarczam. Jak do tej pory wszelkie moje postanowienia spaliły na panewce.. albo co gorsza w zarodku. Moje życie jak zawsze jest okiełznane i zorganizowane podczas gdy mój umysł po prostu szaleje. No, więc rozstaliśmy się z Kubą... 2 tygodnie temu. Trochę to czasu jest. W między czasie wszystkie grzechy mojego życia wyszły na jaw i mężczyzna mojego życia nie chce mnie znać. Nie zobaczę go już nigdy w życiu.. może przypadkiem na ulicy miniemy się jak nieznajomi udając, że nic nigdy nas nie łączyło. Ostatni raz widzieliśmy się wczoraj. 3 godziny spędziliśmy przytuleni płacząc, że to koniec. On nie może mnie już zaakceptować ze względu na moje zdrady, a ja nie będę się mu narzucać, bo chcę żeby był szczęśliwyy. W związku z tym obydwoje nie jesteśmy. Logiczne? Nie. Ludzkie? Jak najbardziej. Czuję straszną pustkę wewnątrz i chciałabym móc zadać pytanie dlaczego, ale dobrze wiem. Połowa mojego zycia właśnie została wykreślona, wymazana i muszę o niej zapomnieć. Chyba jeszcze gorzej ma Kuba.. on cały czas mocno kochał. Ja miałam swoje drugie życie, a on cały czas kochał. To czyni mnie chyba jeszcze gorszą niż mi się wydawało. Teraz ja się wyprowadziłam i probuje zacząć nowe życie, a on musi się jeszcze uporać ze starym.. Ja to po prostu wykreślam, żeby nie rozpaczać i obiecuje poprawe, a on walczy ze wspomnieniami i tęsknotą. Zaczęłam widywać fajnego chłopaka, ale.. chyba tylko po to, żeby nie mysleć o samotności. Ale może to mi potrzebne? Wczoraj kiedy rozdzielaliśmy z Kubą rzeczy obydwoje mieliśmy ochotę wykorzystać każdą ostatnią spędzoną sekundę. Rzucić się na siebie, kochać, całować, tulić.. być tak blisko jak się tylko da i nigdy się nie rozstać. Ciężko było to powstrzymać. Nie dlatego, że on nie chciał... chciał. Ale ja zaczynam nowe życie bez zdrad, oszustw i kłamstw. Nie zrobię tego więcej. Nie zmarnuję kolejnej życiowej szansy jeśli taka się trafi. Nie mogę sobie na to pozwolić. Nie zranię więcej drugiej osoby tak jak to zrobiłam. Więc wczoraj.. przytulaliśmy się i nie wykorzystałam tego momentu w pełni. Żałuję? Tak. Szczerze żałuję. Ale wiem, że po raz pierwszy zrobiłam coś co było w porządku. W końcu widuję kogoś. Czy to poważne? To pytanie nie powinno zostać zadane.. jakiekolwiek zaangażowanie z inną osobą byłoby nie w porządku. Już przytulanie się jest, szczerze powiedziawszy, nie w porządku. Ale tego nie mogłam sobie odmówić. Przyznam się do tego. Najwyżej znowu będę zaczynać wszystko od początku. Więcej wieczorem. 2010-11-18 11:10:52 skomentuj (0) |